Kulturalnie Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Redaktor: Pepe   
02.06.2009.

 

 

 

 

Artystyczna tożsamość…

    Jestem rodowitą koziegłowianką. Koziegłowy, to miasteczko o ponad 600 letniej tradycji. To środowisko lokalne, z którym związana jestem od dziecka, od narodzin. Zawsze czułam się związana z tym miejscem, choć czasami coś mnie tutaj drażniło, czy denerwowało. Ale bez względu na wszystko, ceniłam swoje środowisko i ludzi tu żyjących. Odkąd pamiętam, chciałam tu pracować i robić wszystko dla swojej społeczności. Tym bardziej, że wśród nas żyją ludzie zasługujący nie tylko na szacunek, ale i podziw. Poświęcający swój cenny czas na działania, na rzecz Koziegłów i okolic, na starania, by region kwitł i rozwijał  się w oczach innych. To ciężka praca i niewdzięczna, ale satysfakcja przeogromna. I nie tylko autora działań, a także moja, jako mieszkanki, że miasto nie byle jakie, a ludzie nie leniwi. Oczywiście, jak w każdym społeczeństwie, nie wszystko jest różowe. Czasami brak zrozumienia, czasami ciężko idzie…     

    Osobą o której warto wspomnieć, jest Pan Tadeusz Puszczewicz.  To artysta malarz, starszego pokolenia. Ukończył tylko liceum plastyczne, gdyż lata jego młodości, nie sprzyjały dalszej edukacji. Ale już jako młody chłopiec wykonał z grupą wybitnych artystów polichromie w Sanktuarium św. Antoniego, w pobliskiej miejscowości- Koziegłówki. Po ukończeniu liceum indywidualnie realizował wiele polichromii, na terenie całej Polski. Za zarobione pieniądze, po latach, wybudował i wyposażył, na własnym podwórku  galerię, którą do dziś chętnie udostępnia nieodpłatnie wycieczkom szkolnym i indywidualnym odbiorcom sztuki. Eksponuje w niej swój dorobek artystyczny. Uczniom i nauczycielom z okolicznych szkół przekazuje swoje doświadczenie malarskie, oraz dużą wiedzę historyczną, dotyczącą nie tylko naszych terenów. Jego prace, to w większości prace olejne o dużych formatach, przedstawiające zamki Szlaku Orlich Gniazd, zabytkowe kościoły i zrekonstruowane, stare elementy architektury ziemi koziegłowskiej. Jest malarzem realistycznym. W jego pracach , wręcz można policzyć cegiełki, dostrzec ruch płynących chmur, a zza płótna wyłania się zapach lata, jesieni… Wszystko obserwujemy, jako naoczni świadkowie, aż chce się dotknąć i poczuć chropowatość cegły, szorstkość drewnianej sztachety. W jego dorobku, oprócz prac w technice olejnej, znajdują się też rysunki piórkiem i grafiki. Te z kolei wykonane lekko i delikatnie, nie tracące przy tym również na niesamowitym podobieństwie do rzeczywistości. Pan Puszczewicz, w swym dorobku ma także poważne prace renowacyjne. Uczestniczył przed laty, w odkryciu zabytkowych fresków z XVI w. w kościele parafialnym Marii Magdaleny w Koziegłowach.      Prace Pana Puszczewicza mają wielu swoich zwolenników. Przez swą charakterystyczną twórczość jest on osobą znaną i kojarzoną z moją miejscowością i nikt nie kwestionuje jego talentu. To prawdziwy artysta i  pasjonat swojego regionu.                        

    Na wystawy jego autorstwa przychodzą i przyjeżdżają odbiorcy, nie tylko z naszej gminy. Miejsko Gminny Ośrodek Promocji Kultury w Koziegłowach, zorganizował w ciągu ostatnich lat, wernisaż oraz kilka wystaw twórczości tego artysty. Były to propozycje związane z twórczością olejną oraz grafiką. Za każdym razem uczestniczyło w tych wydarzeniach wielu miłośników malarstwa  jak i młodzież szkolna, z którą spotkania mają charakter typowo edukacyjny. Pan Puszczewicz chętnie uczestniczy także jako Gość Honorowy, w Spotkaniach ze Sztuką, organizowanych od 3 lat przez MGOPK, podczas których wita przybyłych  artystów nieprofesjonalnych z terenu województwa śląskiego, udziela najmłodszym z nich  wskazówek i dzieli się swoją wiedzą i wieloletnim doświadczeniem. Zachęcam do poznania jego twórczości.                                                                                               Agata Morawiec

Tadeusz Puszczewicz - Zamek w Malborku

Tadeusz Puszczewicz - Kościół Św. Barbary

Spotkanie ze sztuką 2008r.

 

 

Gorąco polecam!

  

Miloš Forman (1932) – reżyser kina czeskiego i amerykańskiego. Studiował w praskiej szkole filmowej FAMU. W filmie fabularnym debiutował Czarnym Piotrusiem (Grand Prix w Locarno w 1963 r.). Następnie zrealizował Miłość blondynki i Pali się, moja panno. Swymi utworami wniósł duży wkład w rozwój „nowego kina” w Czechosłowacji. Od 1968 r. przebywa w Stanach Zjednoczonych. Pierwszym amerykańskim filmem był Odlot (1971). Później zrealizował między innymi następujące pozycje: Lot nad kukułczym gniazdem (5 Oscarów), Hair, Amadeusz (Oscar), Skandalista Larry Flynt (Złoty Niedźwiedź w Berlinie) i Człowiek z księżyca (Srebrny Niedźwiedź).  Jego publikacje: "Moje dwa światy. Wspomnienia" współautor: Jan Novak,

Miloš Forman w czeskim okresie swej twórczości zasłynął znakomitym zmysłem obserwacji oraz autentyzmem w portretowaniu człowieka i ukazywaniu zróżnicowanych środowisk. Podejmował problemy konfliktu pokoleń i młodych wchodzących w życie, zajmował się uwikłaniem jednostki w społeczne układy i dorastaniem do samoświadomości. W ten sposób artysta zbudował fundamenty swej wychodzącej od rzetelnego realizmu estetyki oraz wszedł w krąg tematyki, która – pomimo wielkiego zróżnicowania późniejszych dzieł – często powracała w różnych wariantach. Spośród jego amerykańskich filmów najbliższe tamtym doświadczeniom były dwa pierwsze – Odlot i Lot nad kukułczym gniazdem. Oba wyrastały z ducha kontestacji. Pierwszy dotyczył młodzieżowego sprzeciwu wobec dorosłych i odchodzenia z rodzinnych domów; drugi - obrony indywidualności i protestu wobec zinstytucjonalizowanego zniewolenia.

Lot nad kukułczym gniazdem    1975
reżyseria: Milos Forman
wykonawcy: Jack Nicholson, Louise Fletcher, Will Sampson
"Lot nad kukułczym gniazdem" jest adaptacją pełnej buntu powieści Kena Keseya z 1962 r., uważanej za klasyczną pozycję amerykańskiej kontrkultury. Opisywała ona świat w sposób zsubiektywizowany, ironiczny i wizyjny z punktu widzenia pensjonariusza zakładu dla umysłowo chorych. Forman uwypuklił wolnościowe idee literackiego pierwowzoru, ale zastosował narrację obiektywną i utrzymał inscenizację w konwencji zdecydowanie realistycznej.
Utwór został zrealizowany w prawdziwym szpitalu psychiatrycznym w Oregonie. Zdjęcia poprzedzono pobytem w nim aktorów, z myślą o obserwacji chorych stanowiących wzór dla zbudowania ról, jak również w celu przeprowadzenia wcześniejszych prób. W filmie przewidziano pewien udział personelu medycznego i pacjentów. Na przykład na początku fabuły lekarzem rozmawiającym z bohaterem jest rzeczywisty dyrektor zakładu Dean R. Brooks, a na korytarzu znajdują się autentyczni chorzy.
Bohaterem filmu obwinionym o kilka przestępstw jest Randle Patrick McMurphy (Jack Nicholson), który udaje psychiczną chorobę i zostaje przetransportowany do odpowiedniej kliniki. Tam trafia na oddział niezwykle rygorystycznej siostry Ratched ,która ściśle trzyma się ustalonych reguł i kreuje, jej zdaniem, idealny dla chorych świat. Indywidualista McMurphy dostrzega w tych działaniach przede wszystkim uniformizację i tłumienie osobistej wolności. Rozpoczyna walkę z bezwzględną autokratyczną pielęgniarką. Rusza lawina wydarzeń...
        Film, w realizacji bardzo trudny i ryzykowny ze względu na umiejscowienie go w szpitalu psychiatrycznym, okazał się w rękach Formana wirtuozerskim popisem, pełnym życiowej prawdy, z brawurowo rozgrywaną akcją i nieustanną zmiennością nastrojów – od komizmu i dramatyzmu po rzeczywisty tragizm. Jednak przede wszystkim niesie go świetnie dobrany i niezwykle precyzyjny zespół aktorski. Jest to prawdziwy triumf zróżnicowania, parada wielce plastycznych i wyrazistych indywiduów; w tym dwie role – Jacka Nicholsona i Louise Fletcher – są ze wszech miar wybitne i obie zostały nagrodzone Oscarami. McMurphy jest jedną z najlepszych kreacji Nicholsona, a Fletcher jako siostra Ratched jest tak wieloznaczna i sugestywna, że przyznano jej Oscara za postać niesympatyczną i negatywną, co zdarzało się raczej rzadko. Warto wspomnieć, że w obrębie zespołu aktorskiego grającego chorych wystąpił nieprofesjonalista Will Sampson w kluczowej dla dramaturgii filmu roli Wodza Bromdena. Sampson, wyszukany z trudem olbrzymi Indianin, stworzył pod kierunkiem reżysera postać w niczym nie ustępującą innym.
    W czołówce filmu występują nazwiska trzech operatorów: Haskella Wexlera, Billego Butlera i Williama Frakera. Połowę zdjęć zrealizował Wexler, z którym rozstał się Forman, pomimo wielkiej renomy tego artysty, w konsekwencji nieustannych sporów o ekspresję obrazu i jego funkcjonalność w stosunku do aktora. Następnym współpracownikiem reżysera był Butler, którego w związku z pilnymi zobowiązaniami, w ostatnim tygodniu pracy zastąpił Fraker. Jednak, choć były to ogromne przeszkody, udało się zachować w zdjęciach jednolity styl i bardzo wysoki poziom artystyczny.
"Lot nad kukułczym gniazdem" otrzymał 5 Oscarów. Nagrodzono go jako najlepszy film roku, za reżyserię, aktorstwo głównych wykonawców i scenariusz.
Dzięki niemu, Forman uzyskał rangę twórcy światowego, którą potem potwierdził jeszcze dalszymi dziełami zasługującymi na miano wielkiego kina. Gorąco polecam!

                                                                                                                      A.M

 

 

GORĄCO POLECAM!

 

,, Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku, skończył się w Polsce komunizm”

Kto pamięta te słowa? Kto pamięta schyłek PRL-u , kartki, fale strajków i Solidarność?  Nie każdy co prawda może liczyć na wspomnienia, niektórzy z nas znają te lata z opowiadań. Książka dwóch znanych dziennikarzy Gazety Wyborczej: Witolda Beresia i Krzysztofa Brunetko, która weszła świeżo na rynek wydawniczy ,,Nasza Historia- 20 lat RP.pl” … to bardzo osobisty, subiektywny obraz wolnej Polski 1989-2009… to zbiór wypowiedzi i wywiadów z ludźmi znanymi w naszym kraju, na przełomie tych 20 lat. To opis spotkań z najciekawszymi Polakami, od polityków, pisarzy, dziennikarzy, po działaczy i aktorów. Ich spostrzeżenia, przeżycia i zasługi. To pigułka historii, zaaplikowana w niecodzienny, ale bardzo ciekawy sposób.    Agata Morawiec

 

(Pozycja do kupienia w Empiku)

 

 

EDUKACYJNA  ALTERNATYWA

  

  Wydział Artystyczny Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie.

Uniwersytet Śląski-filia w Cieszynie, kierunek: Edukacja Artystyczna w Zakresie Sztuk Plastycznych, to alternatywa jaka staje przed każdym utalentowanym manualnie maturzystą. Zresztą, nigdy nie jest za późno na realizację swoich marzeń, rozwijanie talentów i doskonalenie umiejętności.

Kierunki zaoczne o tak szerokim spektrum specjalizacji, dają nam możliwości nie tylko edukacyjne. Cenne w życiu znajomości, czy przyjaźnie, klimat miasteczka uniwersyteckiego, to wspomnienia na wiele lat… A talent? Rozwijany czy nie, jeśli już jest, to na zawsze. Czasami tylko drzemie…

     

 

 

       EKSPRESJA  CISZY-  SZYMON WYPYCH 

Szymon Wypych, to nieżyjący od roku jeden z najaktywniejszych artystów rzeźbiarzy, środowiska częstochowskiego.  Jego twórczość charakteryzuje wielość tematów i różnorodność gatunkowa. Wszystko, co artysta postrzegał, potrafił przełożyć na język rzeźbiarski, nie negując przy tym rzeczywistości. W swych pracach, zgłębia naturę i szuka relacji zachodzących między nią a człowiekiem. Wystawa rzeźb tego artysty (pomnik, medal, plakietka, portret, rzeźba plenerowa) znajdowała się w częstochowskim BWA.                                                                   

                                                                                                                            Agata Morawiec

 

 

            Woodstock- największy festiwal open-air w Europie.

Od kilku lat, na przełomie lipca i sierpnia, w Kostrzynie nad Odrą, odbywa się masowe wydarzenie kulturalne. Odbywa się ono pod hasłem: ,,Miłość! Przyjaźń! Muzyka! Stop przemocy! Stop narkotykom!”.

Jest to największy festiwal open-air w Europie, zwany Przystankiem Woodstock.

Bierze w nim udział kilkaset tysięcy ludzi. Młodzież utożsamiająca się z różnymi subkulturami, ale i dorośli ze swoimi dziećmi, z rodzinami. To ogromnie medialne wydarzenie. Jego reżyserem jest Jurek Owsiak, a organizatorem Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która dedykuje to przedsięwzięcie wszystkim  wolontariuszom, pomagającym fundacji w organizacji jej corocznych finałów.

Klimat tego wydarzenia jest niepowtarzalny i zupełnie inny od tego typu imprez artystycznych. Nie ma tu światowych gwiazd, bo i po co? Każdy biorący w koncercie zespół bardziej profesjonalny lub mniej, jest na swój sposób gwiazdą.

Festiwal łączy pokolenia, burzy bariery i stereotypy. Tysiące ludzi potrafi bawić się przez trzy dni, ale i bezbłędnie dostosować się do przestrzegania ustalonych zasad.

A samo podejście mieszkańców Kostrzyna- zadziwiające. Ogromna tolerancja, cierpliwość, życzliwość-to cechy, których brakuje przeciętnemu Polakowi w stosunku do młodych ludzi. Na kilku scenach odbywają się tu koncerty ponad 750 zespołów. Różna muzyka, różni wykonawcy. Rock, Przystanek Jezus, Hary Kriszna, politycy, ekolodzy. Mnóstwo profesjonalnych spotkań i prelekcji. Każdy wykładowca cieszy się ogromną popularnością: ten mówiący o walce z narkotykami i ten poruszający problemy Polski.

Młody odbiorca styka się tu z różnego rodzaju działaniami artystycznymi, które są uzupełnieniem koncertów grup rockowych. Wioska artystyczna proponuje warsztaty teatralne, plastyczne, fotograficzne i filmowe, prowadzone przez znanych ludzi świata kultury.

Przystanek Woodstock, to przesłanie niosące ze sobą wiarę w drugiego człowieka, szacunek do jego odmienności i wolności. To wydarzenie wartościowe artystycznie, bowiem uwrażliwia ono młodego odbiorcę na sztukę, w każdej formie. Przygotowywuje  się tu happeningi, teatr uliczny, udostępnia film nurtu off, a także daje możliwości do kreatywnej ekspresji ludziom uzdolnionym. Nad wszystkim czuwa Pokojowy Patrol, a organizacja jest godna podziwu.

Wpływ tej masowej imprezy, na życie ludzi w niej uczestniczących jest ogromny.

Ci , którzy biorą w niej udział, nie tylko dobrze się bawią, ale uwrażliwiają na wartości. Przyjaźń, tolerancja, otwartość, życzliwość i uśmiech, to cechy, które wpływają na fakt, jakim  jest kontynuacja tego festiwalu, wbrew panującym stereotypom. Brak tutaj alkoholu i narkotyków, co surowo jest przestrzegane.

Tym, których tu nie ma, pokazuje on , że można bawić się doskonale, bez używek, pieniędzy i tych wszystkich zbytków, które otaczają nas w dzisiejszym świecie.

Nie byłam na Przystanku Woodstock, ale nigdy nie jest za późno. Wybiorę się tam w tym roku, ze swoim synem.

 

                                                                                                                              

                                                                                                                                Agata Morawiec

 

      Recenzja krytyczna wystawy prac malarskich Zdzisława Beksińskiego.

                                                       BWA Częstochowa.

 

 

W moim domu jest wiele obrazów. Jednego autora. To ja sama chętnie maluję. Relaksuję się przy płótnie i sztaludze. Jednak malarstwo o jakim chciałabym napisać, to górna półka. 

Ze Zdzisławem  Beksińskim nie spotkałam się wcześniej. Wiedziałam kim jest, ba,  widziałam kilka fotografii jego prac. Ogólnie mówiąc –miałam o nim pojęcie. Jednak nie zapomnę dnia, kiedy z czystej ciekawości udałam się do częstochowskiego BWA, gdzie znajduje się kolekcja dzieł tego awangardowego artysty, należąca do Anny i Piotra Dmochowskich z Paryża.

Pierwsze wrażenie- pamiętam dokładnie- to szok. Trudno określić jego zabarwienie. Nie wiem :pozytywny  czy negatywny, zachwyt kunsztem malarstwa olejnego, pomysłem. Technicznie doszedł do perfekcji. Trupistyczna stylizacja wabi lśniącym kolorem i gładką powierzchnią obrazów. Myśli cisnęły mi się do głowy, nie potrafiłam zanalizować zamierzeń autora. Gdy ja maluję, wylewam na płótno swoje radości, nostalgie, a tu lęki, smutek, rezygnacja, przerażenie... 

Te słowa zaczęły cisnąć mi się na usta. Kim był ten człowiek? Dlaczego jego twórczość przedstawia tylko śmierć , zniszczenie i nicość?  Część obrazów wydaje się rysowana plątaniną kolorowych kresek z których wyłaniają się kształty postaci. Inne wykonane malarsko o tematyce iście fantastycznej, wciągające w przestrzeń. Jednak od wszystkich nie wiadomo dlaczego wieje grozą, a autor  prowadzi nas przez odczucia : samotności, śmierci, rozpaczy.

    Zdzisław Beksiński urodził się w Sanoku, w 1924. Kształcił się na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Rozpoczął jako fotografik, jednak sukcesy przyniosła mu twórczość rysunkowa i malarska, a także częściowo rzeźbiarska. Pierwszy odniósł na wystawie w 1964 w Krakowie, kiedy to sprzedał prawie wszystkie prace. Artysta realizował się też w fotografii artystycznej. Tu dorobek ukazuje go jako osobę dynamiczną, poszukującą własnego sposobu wypowiedzi, silnej ekspresji.  Jednak życie go nie rozpieszczało. Zmarła mu żona, a syn popełnił samobójstwo. Może w osobistych traumatycznych przeżyciach artysty należy znaleźć zrozumienie dla jego twórczości?

To ,co obejrzałam na tej wystawie i co mogłam usłyszeć na stanowisku multimedialnym, z ust samego autora, na temat sztuki, śledzić etapy powstawania jego dzieła było dla mnie fascynujące. Ponure, ale niesamowicie interesujące. Wciągające otchłanie, wraki statków odpływające w dal, cmentarze, czaszki, kości. Dużo kości i tkanek. Nawet motywy na pierwszy rzut oka architektoniczne, czy roślinne kojarzą się za chwilę z elementami ludzkiej anatomii. Czym jest jego twórczość? Pewnie po części kontynuacją surrealizmu Salwadora Dali. Sam tego nie wiedział, ale przyznał się , że imponowało mu malarstwo Bronisława Linkego, epatujące grozą rozkładu i ukazujące ludzkość w stanie potępienia i upadku.            Nie nadawał tytułów swoim obrazom, uważał je za swoją subiektywną wizję świata.

,,Wszyscy mamy problem śmierci przed oczyma. Nie jestem wyjątkiem. Osobiście bardziej boję się umierania niż samej śmierci. Nie jest to lęk przed nicością, ale przed cierpieniem i tego się chyba bardziej obawiam.”(Słowa malarza)

 

To, co opisuję ,to zaledwie namiastka spuścizny po Beksińskim. Część jego życiorysu „ okres fantastyczny” w twórczości. I choć krytycy wypowiadają się o nim sceptycznie, pcha nas ku refleksji, zadumy nad końcem, może trochę przeraża, ale na pewno zafascynuje nie jednego odbiorcę.

      Malarz zginął śmiercią tragiczną. Został zamordowany we własnym mieszkaniu. Czy to przewidział? Zapraszam do obejrzenia wystawy i wysnucia własnych refleksji na temat twórczości tego człowieka.                        

 

                                                                                                                               Agata Morawiec


 

Zmieniony ( 21.05.2010. )
 
?>?>